Interior Lifestyle Moje Wnętrza

Magazyn “M jak Mieszkanie” nr 11 poświeciło tylko Nam, aż 10 stron ! Tak się cieszymy.

Magazyn “M jak Mieszkanie” nr 11 poświeciło tylko Nam, aż 10 stron ! Tak się cieszymy.

wnętrze z gazety mohomeChciałam się z Wami tak po prostu podzielić swoją radością.

Dlatego piszę dzisiaj o naszej publikacji w magazynie wnętrzarskim ” M jak Mieszkanie.  Bo publikacja jest wyjątkowa… Wprost nie mogę w to uwierzyć, bo jeszcze 4 lata temu kupowałam każdy numer, myśląc sobie w głowie jak piękne tam wnętrza publikują, skąd je biorą i jak fajnie by było znaleźć się w jednym z nich i inspirować innych…..  i wyobraźcie sobie tak się stało, stworzyliśmy wspólnie naszymi rękoma mieszkanie, które pokochaliśmy, ale i pokochały osoby z świata zewnętrznego. Dostaliśmy propozycję pokazania naszego mieszkania na łamach magazynu, ale to co zasługuje na największą uwagę i radość to, to iż, to nie tylko mój sukces, nie jest to kolejne wnętrze w gazecie, tylko historia i ludzie, którzy za tym stoją. Magazyn zainteresował się naszą rodziną, zaproponował sesję całej czwórce, a właściwie piątce 🙂  pozwolił nam się swobodnie wypowiedzieć, podpisał wszystkich, pokazał dzieci, a nawet Baloo dostał swój akapit. Nie spodziewaliśmy się, że dostaniemy, tyle, tyle stron bo, aż 10. A tak naprawdę jesteśmy na 12:).

Dzień przyjazdu ekipy ” M jak Mieszkanie” odbył się pewnego letniego dnia.

Pamiętam, że bardzo poważnie wzięliśmy się za sprzątanie. Bojąc się, że gdzieś, wyleci kłębek sierści kota, że wyleci dziecięca kredka, czy wyjawi się brudna plama na zasłonie, w którą dzieci uwielbiają wycierać ręce po czekoladzie 😀 wiecie to mieszkanie w którym żyjemy i codziennie bawią się nasze dzieci. To nie jest sztuczny loft ani showroom. A my przejęci – bo przecież przyjechał do nas czołowy magazyn wnętrzarski w Polsce.

Ja zaś, myślałam, że skoro tyle wnętrz już wiedzieli pewnie obojętnie przejdzie stylistka i fotograf obok tego. Tak się pomyliłam 🙂

A tu takie miłe rozczarowanie. Po pierwsze, zostaliśmy pochwaleni, że u nas jest tak czysto i pięknie. Pani Eliza Mrozińska powiedziała, że już dawno nie widziała mieszkania z taką ilością okien otulonych taką ilością liści w środku miasta. Zachwycała się, że przyroda, wdziera się do wnętrza. Podziwiała marmurową ścianę i kolory oraz faktury. To był balsam na moje serce.

Ale to co urzekło mnie najbardziej, że poznałam tak skromnych i dobrych ludzi. Pani Eliza pokazała mi piękne dodatki, którymi czaruje wnętrza. Zaś Pan fotograf Marcin Grabowiecki leżał w Krzysiowym basenie z kulkami, trzymając Krzysia nad swoją głową pozwalając by kapała na niego ślina z Krzysiowej  roześmianej  i rozbawionej buzi.

Wtedy postanowiłam, że zrobię, wszystko, żebyśmy się jeszcze spotkali….. <3

Teraz ja i Wy oglądamy owoc tej pracy, miłej pracy i magicznej atmosfery jaka panowała tamtego dnia.

m jak mieszkanie publikacja blogger

Nie jestem “chyba” “celebrytą”,

moi rodzice są prawnikami  twardo stopającymi po ziemi( tzn. Mama, bo Tata nie żyje od mojego dzieciństwa, miałam 9 lat kiedy umarł na zawał serca). Mama wychowywała mnie sama, miała inne nazwisko. Mój Mąż jest lekarzem…Wiecie co chcę Wam powiedzieć….. Inne dziedziny. Nikt mi nie pomógł, nie mogłam iść na skróty. Nikt nie zapewnił gotowej drogi. Nie dostałam kopa na szczyt. Wręcz lekko zatrzymywano mnie, Mama początkowo w tej drodze nie wspierała, mimo, iż kilka razy sama stwierdziła, że mam jakiś wyjątkowy dar 🙂  Bała się, że będzie mi ciężko znaleźć pracę w obcym mieście do którego się wybrałam całkiem sama. Wszyscy w rodzinie wykonujemy takie normalne zawody. No może oprócz mnie, ba ja jestem bloggerem od ponad 6 lat, który częściowo rzucił swój techniczny zawód by zostać architektem. Decydując się na kolejne studia mimo, iż jedne kosztowały mnie masę nauki i czasu. By robić lepiej to co robiłam z miłości i pasji – architekturę i nie mówię tu tylko o wnętrzach. Bo projektowaniem  wnętrz z zamiłowania zajmowałam się już od 2010, kiedy to pierwsze osoby mi zaufały, kiedy to sama robiłam pierwsze swoje wnętrza.. Później zapragnęłam być technicznie lepsza, z solidnymi podstawami architektonicznymi, a nie tylko technicznymi po politechnice.

Zwykła Powerfull Babeczka

Mam dwójkę dzieci, prowadzę swoją markę MO HOME w tym bloga, realizuję projekty wnętrzarskie i wymyślam nowe produkty dla dzieci (onilne Mo Home shop) i studiuję dwa kierunki Architekturę (dawniej Urbanistykę) i Architekturę Wnętrz. Teraz właśnie dzisiaj tu i teraz chcę Wam powiedzieć, że chcieć to móc. Widzę różnicę między tym jak wykonuję zadania, które kocham. Jak studiuję coś co uwielbiam. A jaki pęd do pracy miałam i jak studiowało mi się kiedyś. Uwierzcie mi, to nie kwestia dojrzałości, bo ambitna byłam zawsze. Ale ważne by trafić, w to co się kocha, wtedy wykonuje się to tysiąc razy lepiej i łatwiej.

Muszę Wam powiedzieć, że nie umiem odpowiedzieć czemu, ale wspiera mnie mnóstwo osób jest to nie tylko mój Mąż, Mama czy najbliżsi Przyjaciele. Wspiera mnie właściwie całe otoczenie, nawet te nowe osoby, które spotykałam niedawno na swojej drodze. Los łaskawie daje mi drogowskazy i mapy dokąd mam iść. Lubię pomagać ludziom i dziś oni często pomagają mi.

Gdyby nie oni wszyscy i dobro, które do mnie wróciło i szczęście pewnie nie dałabym rady…

Muszę Wam przyznać, że to co realizuję teraz i to co się dzieje w naszym życiu wymaga poświecenia i dużo sił i czasem bywa, że jest trudniej, muszę wygospodarować czas i umieć pracować w ekstremalnych warunkach, być silna by ogarnąć wszystko będąc przy tym dobrą i oddaną Mamą. Jedno co chcę Wam przekazać, że ja się nigdy nie poddaję i jeśli o czymś zamarzę obmyślam realny plan jak to osiągnąć. To samo chcę poradzić dzisiaj Wam. Nie daj sobie odebrać marzeń. Nie daj się stłamsić. Ja tak samo jak Ty jestem zwykłym niezwykłym człowiekiem <3

A przechodząc do historii, nasza pierwsza medialna odsłona miała miejsce w 2015 roku, pamiętacie…:) Podrzucam link 

A tu kilka ujęć naszego wnętrza <3

Dzięki, że jesteś tu ze mną przy publikacji posta:

Magazyn “M jak Mieszkanie” nr 11 poświeciło tylko Nam, aż 10 stron ! Tak się cieszymy.

PS. Wybaczcie mi czasem, jeśli coś zapowiem i nie uda mi się publikować. Czasem wypalę coś bo jestem bardzo spontaniczna, a muszę trzymać czasem dłużej tajemnicę … wiecie jak to jest. Ale krok po kroku o wszystkim Wam tu szczerze piszę… <3 miłej nocy

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply
    Paulina
    Październik 25, 2018 at 7:28 am

    Super ze jesteś taka otwarta i szczera. Ja mam takie złe doświadczenia z projektantka wnętrz z Gdańska. Sama w końcu przerobiłam nasze mieszkanie, zrobiłam sama projekt ułożenia kafli, oświetlenie itp. I tak trafiłam na Twój profil insta a potem tutaj. Szukając inspiracji w internecie. Jestem tutaj pół roku i nadal chętnie obserwuje co się dzieje

  • Reply
    Katarzyna SweetDreams
    Październik 30, 2018 at 10:39 am

    Podoba mi się Twój punkt widzenia 🙂 Wnętrze stworzone własnymi rękami i zdjęcia wypełnione osobami, które kochasz 🙂 Nie ma chyba lepszej inspiracji! Będę zaglądać tu częściej, pozdrawiam i gratuluję świetnej sesji w magazynie wnętrzarskim! 🙂

  • Zostaw komentarz