Kids Lifestyle Tests

Stokke Trailz testowaliśmy go zimą

Stokke Trailz testowaliśmy go zimą

 Dla tych, którzy są tu ze mną chwilkę dłużej, pewnie zauważalna stała się moja mania gadżeciarska i zamiłowanie do ciągłych zmian. Dotyczy to elektroniki, wystroju wnętrz, ale i życia codziennego i sfery parentingowej. Lubię poznawać nieznane, bo wiem, że wprowadzanie nowych rozwiązań do życia codziennego bywa przydatne i niejednokrotnie nad wyraz bardzo przyjemne. Tak właśnie człowiek rozwija siebie i swoje otocznie, kształtuje nowe możliwości.

O tym jak wózek i jego wybór na dłuższy czas rzutuje na Waszą codzienność i jak wybrać właściwy dostosowany do Waszych, a właściwie Twoich potrzeb pisałam już jeden artykuł. Czym się sugerować przy poszukiwaniach, opisałam wcześniej (klik)

Od dawien dawna, coś ciągnęło mnie do skandynawskiej marki Stokke i pewnego dnia postanowiłam spełnić swoje pragnienie, rodząc właśnie kolejnego Syna. Poprzedni wózek sprzedałam, kiedy tylko porzuciłam nadzieję na posiadanie kolejnego dziecka, usłyszawszy bolesną diagnozę, iż trudno będzie mi zajść w kolejną ciążą w najbliższym czasie. Wiecie pewnie dobrze, iż los bywa na wskroś ironiczny i krótko po tym naturalnie i cudownie udało się. Wówczas pojawił się pretekst by sięgnąć po nieznane i nowe rozwiązanie od Stokke. W prawdziwie po głowie chodził mi futurystyczny model Xplory. Jednak zdecydowałam się na rozwiązanie all-road czyli Stokke Trailz o którym pisałam Wam już wcześniej używając wersji z gondolą.

Obecnie używamy wersji spacerowej (która dzięki wkładce niemowlęcej i pozycji może wręcz zastąpić gondolę.

Winter Kit

Na potrzebę jesiennych, mroźnych zimowych jaki i wiosennych spacerów przerobiliśmy spacerówkę w wiatro i śniego – odporną wersję z winterkit’em. Czyli dodatek składający się ze specjalnej  grubszej tapicerki oraz rękawic wykończonych futrem dla Rodzica. Do tego dokupiliśmy śpiworek z puchowym wypełnieniem. Muszę przyznać Wam, że mało, która marka ma tyle dodatków do wózka,zaskakujących stylistycznych rozwiązań, które raz dwa zmieniają nam pojazd. Na uwagę zasługuje fakt, iż wszystkie elementy są bardzo porządnie wykonane. Nic nie wkurza, nie odstaje, jednym słowem marka nie daje powodów ani argumentów do narzekania.

Wersja spacerowa

Wersja spacerowa, była z nami już wszędzie, zabrana na wakacje na Gran Canaria ( Hiszpania) pokazała jak do wielu przeznaczeń się nadaje. Służyła jako miejsce do spania, wypoczywania na plaży, dająca jednocześnie też porządany cień. Podstawa, dzięki obszernej strefy z  koszem umożliwiła transportowanie drugiego mniejszego wózka dla Franka. Kilkukrotnie nawet to Franek spał bądź podróżował w siedzisku spacerowym, swobodnie miesząc się w nim w wieku (3,5 roku). Kilka pozycji nachylenia siedziska w obu kierunkach oraz regulowany podnóżek, pozwoliły na zamienne korzystanie przez chłopców w trakcie spacerów z wózka. Duże pompowane koła pozwoliły cieszyć się komfortowym poruszaniem się na wszystkich możliwych nawierzchniach zaczynając od polskich kończąc na tych zagranicznych.  Po roku używania Stokke Trailz zimą, wiosną,latem, jesienią znowu zimą mogę Wam powiedzieć, iż dla nas był do wybór doskonały jeśli zapomnimy na chwilę o jego cenie;)Pocieszę Was jednak, iż przy sprzedaży kiedyś uśmiechnie się Wasz portfel:)  Dla każdego rodzica, który przymierza się do zakupu tego wózka, zapraszam na dole do zadawania pytań. Teraz będziemy szukać czegoś na dalsze podróże, być może inne niż te po Europie.

fot. Paulina Śliwińska 

do wpisu Stokke Trailz testowaliśmy go zimą zdjęcia robiła nam Paulina Śliwińska 

You Might Also Like

1 Comment

  • Reply
    Mateusz
    Marzec 30, 2018 at 8:07 am

    Super szczęśliwa mama i maluszek 🙂 Czego chcieć więcej 🙂

  • Zostaw komentarz